środa, 9 grudnia 2009

s.i.witkiewicz, autoportret. przy okazji chyba jedna z jego bardziej znanych fotografii.
właśnie skończyłam pisać esej o witkacym. poza tym jakaś taka jestem, z dupy, wymięta i potrzaskana. jakby to on sam napisał: jak zwykle po ciężkiej nocy, hrabina z potworną siłą odczuwała metafizyczną głębię swego istnienia oraz okrutną świadomość porannej zawartości swoich wnętrzności.

wtorek, 8 grudnia 2009

ponieważ grudzień, ponieważ idą święta, ponieważ całe miasto już drży, świeci i tętni, ponieważ przyjechał lunapark, niemcy rozstawili jak co roku swój jarmark, na lodowisku puszczają romatyczną muzyczkę a w każdym sklepie leci z głośników I'm dreaming of a white Christmas (w tym kraju ta piosenka ma niepodważalną rację bytu), na każdym rondzie stoi choinka, czuć już cały ten nastrój, ten radosny klimat... mnie również dopadła bożonarodzeniowa euforia i szał zakupów i zgodnie z doroczną, okołoświąteczną tradycją kupiłam sobie nowy-stary aparat prosto z e-baya, który to aparat przywiózł mi pan kurier ostatnio w ślicznej, starej skórzanej torbie, wypchanej masą szkiełek, żelastwa i innych ekstra dodatków, bo jakoś mam takie szczęście, że gdy już kupuję sobie prezent, to zawsze jest tego jakby więcej, można tym obdarować pół drużyny harcerskiej, tak samo było zresztą z dziadkiem rolleiflexem, ale nie narzekam, cieszę się z tego nawet, chociaż z drugiej strony trochę mnie to przeraża, bo już teraz wszyscy gapią się podejrzanie, gdy z całym tym złomem w podręcznym bagażu przeciskam się przez bramki różnych lotnisk, przez kontrole celne, przez odprawy, i hale odlotów.

to było prawdopodobnie najdłuższe zdanie jakie kiedykolwiek napisałam. jestem dumna z każdego, kto dotarł do ostatniej kropki i nie zgubił wątku.
jeszcze trochę poćwiczę i przegonię joyce'a.

piątek, 4 grudnia 2009

nieostre, nieżywe, niejednoznaczne.

środa, 2 grudnia 2009

ed. letnie, festiwalowe klimaty.

sobota, 28 listopada 2009

dobre zdjęcie tym różni się od słabego zdjęcia, że nim nie jest.