

02/2011 wrocław. mia trochę urosła i trochę jej się sierść zmieniła, już nie przypomina tej ciepłej kluski ze śmiesznym ogonkiem. ale pewne rzeczy - jak na przykład to zniewalające i bystre spojrzenie - pozostały takie same.
wczoraj lola przysłała mi wspaniałego maila o tym, że odwiedziły razem przedszkole dla dzieci niewidomych i niedowidzących. mia nie ma jeszcze prawa pracować z dzieciakami przy terapii, ale nawet jako pies towarzyszący spisała się znakomicie, "dzieciaki ją pokochały". "leżała plackiem przez godzinę" i chłonęła miłość
jak gąbka.
żałuję, że nie mogłam tego sfotografować, może następnym razem.
gratuluję, dziewczyny.
Kiedy patrzę na teko słodkiego psiunia a raczej na jego oczy zauważam niesamowite podobieństwo oczu między właścicielką a psiakiem...są bardzo wyraziste :)
OdpowiedzUsuńja też je zauważyłam:D co więcej, bruno, pierwszy pies loli też miał coś takiego we wzroku:D
OdpowiedzUsuńOboje mają taką ciekawą (może to złudne) siłę spokoju ale i dużo ciepła i radości :)
OdpowiedzUsuńNie dziwię się, że dzieciaki ją pokochały - piękny pies, który wygląda szalenie sympatycznie :-)
OdpowiedzUsuńAle śliczna psinka:-)))))
OdpowiedzUsuńObie Panie cudne :-)
OdpowiedzUsuńtakie inteligentne spojrzenia mają :D
OdpowiedzUsuńpiszesz to jakby to tak, jakby to jakieś dziwne było :)))
OdpowiedzUsuńfajne :)
OdpowiedzUsuń