


09/2012. aberlady bay.
o tej porze roku wszystko nawala. poczta też. więc pocztówki spóźnione, choć z drugiej strony bardzo na czasie.
jest grudzień, życie jakoś w nas zamiera.
dni ponure takie, ciężko ociosane, jakby je ktoś tępą siekierą rąbał.
łup, łup, jebudu, i jeszcze raz. i tak w kółko, w kółko, w kółko tak. do usranej wiosny...
nawet filmy ostatnio trafiamy w podobnym klimacie - o, te łono chociażby. idealnie wycisza. lekko przydusza, potem jeszcze tylko trochę uwiera.
bardzo mi się
OdpowiedzUsuńWszystko nie ma sensu
OdpowiedzUsuńno raczej
OdpowiedzUsuńw koncu upublicznilas bloga i moge tutaj zagladac:}hej ho
OdpowiedzUsuń