sobota, 8 stycznia 2011


przez chorobę od tygodnia nie wychodzę z domu, wszystko się dzieje jakoś... za oknem... więc znajduję sobie różne dziwne rozrywki i zajęcia. otóż przepuściłam przez młynek wordle wszystko co napisałam w zeszłym roku na blogu. efekt - chociaż wygląda jak poemat dada - jest dość przewidywalny, ale przecież nie słowa, a obrazki tworzą tego bloga. chociaż to słowa są mi zdecydowanie bliższe ostatnio.
być może w 2011 powinnam poświęcić im więcej uwagi? przecież umiem i lubię pisać o fotografii.
szkoda jedynie, że gdy tylko napiszę coś więcej, to zaraz się ktoś tam na mnie obraża. ale tacy już jesteśmy, tak strasznie wszystko bierzemy do siebie.
nie do pomyślenia, że świat mógłby się kręcić bez nas.

9 komentarzy:

  1. ciekaw jestem czy jest tam słowo "piwo" ?

    OdpowiedzUsuń
  2. nie ma. ale jest słowo kupić. prawie jakby.

    OdpowiedzUsuń
  3. sympatyczne to 'wordle'. Wracaj do zdrowia :)
    mm

    OdpowiedzUsuń
  4. A kiedy dasz nowy wpis???

    OdpowiedzUsuń
  5. i jak, zdrowa juz?

    OdpowiedzUsuń

komentarze do wpisów podlegają moderacji i publikowane są dopiero po zaakceptowaniu ich przez autorkę tego bloga.