sobota, 9 kwietnia 2011

tworzenie mojej nowej strony www uświadomiło mi, że mało u mnie w portfolio kolorowych portretów. dlatego wygrzebałam dawno zapomniany slajd z lodówki, wyciągnęłam dziadka rolleiflexa z szuflady i poszliśmy na szwęd po mieście. bo akurat słońce świeciło wściekle, wiosennie.
może to urok dwuobiektywowej lustrzanki, a może po prostu mieszkańcy tego miasta mają taką a nie inną mentalność, jak by nie było, faktem jest, że rzadko się zdarza, by ktoś mi odmówił pozowania. więc po kolei, kilka kwietniowych, słonecznych portretów:





04/2011, edynburg. brian, nick, natalia i dwa razy lennie ze sklepu z lustrami i ramami.

15 komentarzy:

  1. Maniu ile widać prze kominek rolleiflexa w porównaniu do klatki. Mam wrażenie jakby więcej było widać, niż się rejestruje.
    P.S.
    Czerwone, a zwłaszcza niebieskie drzwi z cieniem - super

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię te kolory bo są takie kolorowe

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie widać stanowczo mniej ;D raz że mam ciemną matówkę bardzo, dwa, że jednak to co widzisz na matówce, nie jest dokładnie tym, co dostaniesz na zdjęciu

    OdpowiedzUsuń
  4. to ja wiem, paralaksa. Pewnie za mało go po prostu używam i stąd sie biorą problemy z kadrowaniem

    OdpowiedzUsuń
  5. Oddajesz prawdziwa naturę barw i światła oraz ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super portrety. Masz TALENT!

    OdpowiedzUsuń
  7. Natalia z cieniem extra!
    Asia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Interesujące zdjęcia - postaci na tle zwyczajności takich jak te niebieskie drzwi.
    Pozdrawiam nocą - Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcia są świetne, a tylko domyślam się, jak przyjemne było po prostu szwendanie się z aparatem.

    OdpowiedzUsuń

komentarze do wpisów podlegają moderacji i publikowane są dopiero po zaakceptowaniu ich przez autorkę tego bloga.